Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Rolnicy wyjechali na ulice Suwałk. - Chcemy żyć ze swojej pracy i produkować na poziomie europejskim - mówią

Anna Gryza - Aneszko
Anna Gryza - Aneszko
Rolnicy wyjechali na ulice Suwałk
Rolnicy wyjechali na ulice Suwałk A. Gryza-Aneszko
Rolnicy z powiatu suwalskiego i sejneńskiego dołączyli do Ogólnopolskiego Strajku Rolników. Ponad 500 pojazdów - ciągników, samochodów osobowych, samochodów transportowych, tirów wyjechało na ulice Suwałk. Rolnicy walczą o odejście od przepisów tzw. „Zielonego Ładu” oraz napływowi żywności z Ukrainy.

- Naszym celem jest wywarcie presji na rządzących z powodu polityki rolnej jaką nam wprowadzają. Jadąc przez Suwałki nie strajkujemy przeciwko kierowcom ani mieszkańcom. Jedziemy w naszym wspólnym imieniu. Zmiany, które nadchodzą dotkną negatywnie nas wszystkich - mówił Marcin Kotnarowski, współorganizator protestu rolników w Suwałkach. 

Rolnicy z okolicznych wsi zebrali się w miejscowości Żubry. Kolumną pojazdów, głównie ciągników, wjechali do Suwałk. Trasa protestu wiedzie przez ulice Pułaskiego, Armii Krajowej, Reja, Podhorskiego, Utrata. 

Rolnicy do europejskich postulatów sprzeciwiających się m.in. tzw. zielonemu ładowi, polityce ukraińskiej, dołączyli szereg krajowych. Protestujący walczą o równość w Polsce i w Unii co do cen sprzedaży ich produktów. Nie chcą, by im dokładano do produkcji, chcą uzyskiwać proporcjonalną zapłatę za płody rolne, tak jak w UE. Gospodarze zwracają uwagę na spadek opłacalności produkcji. 

- Frekwencja pokazuje w obliczu jakiego problemu stoimy i jak potrafimy się zjednoczyć dla wspólnego dobra. To o czymś świadczy. Nie wyjeżdżamy na ulice, bo nam się nudzi czy chcemy kolejnych dopłat. My tego nie chcemy, pragniemy żyć po prostu z naszej pracy - zaznaczał Łukasz Chomicz, współorganizator protestu w Suwałkach  - Najtrudniejszy dla młodych rolników jest brak stabilności. Powoli przestaje nam się opłacać nasza praca. Nikt nie patrzy ile wnosimy do tego, by wyprodukować np. mleko. Młodzi ludzie rezygnują z pracy na wsi, bo mogą iść na etat i mieć spokój. Wielu nam wytyka, że rolnikom tylko dają, a my leżymy i nic nie robimy. Nasza praca w sezonie to nawet 20 godzin na dobę, walka z pogodą, nie możemy chorować, nie mamy urlopu. A te ciągniki za miliony, które także są nam wytykane to po prostu narzędzie do naszej pracy. Proszę zauważyć, że w fabrykach ludzie pracują także przy maszynach, które kosztują wiele - dodał. 

Oprócz rolników na ulice Suwałk wyjechali przedstawiciele branż okołorolniczych - doradcy rolni, lekarze weterynarii, sklepy rolnicze, firmy transportowe. 

- Rolnicy to dobro naszego kraju. Uważam, że na rolnictwie oparta jest gospodarka, zdrowie społeczeństwa. Czas wziąć sprawy w swoje ręce - podkreślał Piotr Galiński,  przedstawiciel firmy transportowej. 

- Jeżeli usiądziemy i nic nie będziemy robić to znaczy, że jest dobrze. Musimy wyjść na zewnątrz żeby społeczeństwo zobaczyło, że chcemy zmian. Wspieramy rolników, bo gdy oni mają pracę, mamy ją także i my - mówiła pani Basia, przedstawicielka firmy rolniczej. 

Rolnicy w ramach przeprosin za utrudnienia spowodowane protestem rozdawali mieszkańcom Suwałk cukierki oraz ulotki informujące o co walczą. 

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

9 ulubionych miejsc kleszczy w ciele

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na suwalki.naszemiasto.pl Nasze Miasto