Suwalski Laktopol rozlicza się z 2021 rokiem: Był dziwny...

Opr. (AM)
Mat. prasowe: opublikowani.pl
Udostępnij:
Niekończąca się pandemia, kolosalny wzrost kosztów produkcji, inflacja, pożar w dzierżawionym zakładzie mleczarskim w Bielsku Podlaskim – jednym słowem – rok 2021 dla suwalskiego Laktopolu był czasem trudnych wyzwań.

– Mimo wszystko daliśmy radę! Nasza firma zamyka ten rok z nieco słabszym wynikiem finansowym niż poprzedni, ale wciąż jesteśmy wiodącym producentem proszków mlecznych na świecie – mówi Lech Antonowicz, dyrektor Zakładu Produkcyjnego w Suwałkach.

Listopadowa inflacja ostatecznie sięgnęła poziomu 7,8 proc. Według wcześniejszych, wstępnych szacunków GUS było to 7,7 proc. To poziom nienotowany od grudnia 2000 roku. Tylko w ciągu jednego miesiąca, w samym listopadzie, ceny wzrosły o 1 proc. Paliwa podrożały aż o 2,2 proc. (o 36,6 proc. w porównaniu z listopadem ubiegło roku). W ciągu roku nośniki energii podrożały o 13,6 proc., zaś ceny żywności wrosły o 6,3 proc.

Czytaj również:

- Tak jak każde przedsiębiorstwo, musieliśmy się zmierzyć z ogromnym wzrostem kosztów produkcji ale też staraliśmy się , aby ten rok , jak wcześniejsze , zamknąć sukcesem w postaci wzrostu sprzedaży. Nasza produkcja w 99 proc. trafia na rynki krajów pozaeuropejskich, więc aby utrzymać naszą silną pozycję na rynku musieliśmy dostosować nasze ceny do cen światowych. Mając stały kontakt z kluczowymi odbiorcami, wprowadzamy nowe produkty, modyfikujemy stare, aby osiągnąć jak największą rentowność z nadzieją, że stopniowo dojdzie do równowagi cenowej na rynkach – opowiada Edyta Kowalewska, kierownik handlu w suwalskim Laktopolu.

W 2020 roku Laktopol sprzedał ponad 46 tys. ton proszków. W 2021 roku łączna sprzedaż proszków nie powinna być niższa niż 51 tys. ton.

Koszty większe niż w roku 2020

Mleko – to główny surowiec, który wykorzystuje Laktopol do produkcji mlecznych proszków. W ubiegłym roku koszty jego zakupu zamknęły się w kwocie 312 mln złotych. W roku 2021, do listopada, ten koszt wyniósł 340 mln złotych. Jak szacuje dyrektor Antonowicz, finalnie będzie to ponad 370 mln zł.

Czytaj również:

– Mimo wzrostu ilości mleka kupionego bezpośrednio od rolników, ogólna ilość litrów przerobionego mleka w roku 2021 w stosunku do roku 2020 spadła o prawie 15 mln litrów mleka przeliczonego. W związku z tym mniejsza też była produkcja łączna proszków mlecznych o niecałe 1,5 tys. ton. W to miejsce wyprodukowaliśmy więcej innych proszków, które sukcesywnie w coraz większych ilościach wprowadzamy na rynek nie tylko krajowy – podkreśla Lech Antonowicz.

Laktopol, tak jak wiele innych przedsiębiorstw odczuł znaczący wzrost energii elektrycznej i paliwa grzewczego. Produkcja proszków opiera się na nieustannej pracy wież suszarniczych. W tym roku w stosunku poprzedniego koszt energii elektrycznej i paliwa na kotłownię będzie wyższy o ponad 100 proc.

– Tak duży wzrost kosztów nie pozwolił nam wypracować znaczącego zysku. Nie mniej jednak analizując cały rok i włożony wysiłek możemy być zadowoleni z wyniku finansowego, ale nie można powiedzieć, że całkowicie usatysfakcjonowani - ocenia dyrektor Antonowicz.

I jeszcze Bielska żal...

W 2021 roku Laktopol wydzierżawił zakład po Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek w Bielsku Podlaskim. Umowa na dzierżawę podpisana została w maju. Ale warto pamiętać, że na długo przed tym – bo już od grudnia 2020 roku – Laktopol faktycznie utrzymywał zakład w Bielsku Podlaskim, opłacając bieżące rachunki m.in. za ogrzewanie, prąd, wodę ale też, co ważne, dbał o pracowników upadłej bielskiej spółdzielni.

Czytaj również:

Po pożarze zakładu jaki miał miejsce we wrześniu, Laktopol ani na chwilę nie zrezygnował z planów uruchomienia produkcji w Bielsku.

– Jesteśmy nadal w Bielsku Podlaskim. Nie może być inaczej, gdyż włożyliśmy tam ogrom pracy, zaangażowania, nie wspominając o ogromnych nakładach finansowych. Na domiar złego musieliśmy się również uporać ze skutkami pożaru, mimo że nie czujemy się winni za jego powstanie, co do tej pory kosztowało nas przeszło pół miliona złotych. Zatrudniliśmy około pięćdziesięciu pracowników, którzy przeszli podstawowe szkolenie. Żal z tego wszystkiego zrezygnować i nie wykluczamy, że w przyszłości zostaniemy właścicielem zakładu w Bielsku – mówi Lech Antonowicz. - Jak widać to był dla nas trudny i dziwny rok, ale mimo wszystko w kolejny wchodzimy silniejsi, z nowymi pomysłami i nadzieją na kolejne sukcesy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wojna na Ukrainie to wyzwanie dla całej branży IT, opinia eksperta

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie