Kinga ma kolejne przerzuty, ale walczy i się nie poddaje. Ty także możesz pomóc w tej walce. W niedzielę duża impreza charytatywna

Anna Gryza-Aneszko
Anna Gryza-Aneszko
Kinga Tomkiewicz potrzebuje naszej pomocy
Kinga Tomkiewicz potrzebuje naszej pomocy A. Gryza-Aneszko
Kinga z Suwałk to silna kobieta. Każdego dnia mierzy się z ogromnym bólem, bo ma dla kogo żyć. To kochająca mama dwójki dzieci i żona równie silnego mężczyzny. Ich szczęście zburzył nieproszony gość – nowotwór złośliwy kości łokciowej.

Koszmar Kingi Tomkiewicz z Suwałk rozpoczął się od niewinnego bólu łokcia.

 – W 2018 roku urodziłam synka, zajmowałam się nim, wychowywałam i po jakimś czasie zaczęłam odczuwać ból w kości łokciowej. Chodziłam z tym do wielu lekarzy, ale tylko mnie zbywali i wypisywali recepty z kolejnymi antybiotykami - opowiada kobieta. - Dopiero w 2021 roku doktor rodzinna wystawiła mi skierowanie do ortopedy, który zrobił rentgen i wyszło, że jest jakiś guz na łokciu. Z krwi również wyszły już złe wyniki, następnie tomograf pokazał, że mam guza nowotworowego. Badanie rezonansem potwierdziło, że to  nowotwór złośliwy, a biopsja – że to mięsak Ewinga, czyli najgroźniejszy nowotwór – dodaje nie kryjąc łez.

W dniu urodzin córki straciła rękę

Kinga jest szczęśliwą mężatką. Ma dwójkę dzieci: 9-letnią Maję i 4-letniego Gabriela. Życie rodziny Tomkiewiczów powinno być radosne, wypełnione zabawami i śmiechem. Niestety, tego śmiechu słychać coraz mniej. Częściej ściany mieszkania wypełnia krzyk bólu pani Kingi.

 – W lutym ubiegłego roku rozpoczęłam chemię w Warszawie, która  trwała do maja i tak naprawdę nic mi nie pomagała. Może trochę na początku. Lekarze podjęli decyzje, by amputować mi 50 cm ręki - urywa szlochając. - W dniu urodzin mojej córki przeszłam operację, która zabrała mi rękę. To miał być radosny dzień, w domu czekały na Maję niespodzianki, balony, koleżanka przygotowała wymarzony tort, a tu taki prezent... 

Kinga nie ukrywa, że najbardziej boli to, że straciła rękę, a nadal choruje. 

- 10 stycznia dowiedziałam się, że pojawił się kolejny rozsiew. Mam ciągłe przerzuty - na węzły chłonne, płuca, trzustkę. Dochodzi do tego silny stan zapalny rwy kulszowej, który sprawia, że nie mogę chodzić. Jest mi trudno wstać, pomaga mi mąż. W ostatnich dniach miałam przyjąć kolejną dawkę chemii, ale jej nie dostałam. Wyniki są za słabe - mówi ze smutkiem.

Żeby dzieci nie słyszały, jak krzyczy z bólu

Kindze każdego dnia towarzyszy ogromny ból, płacz, krzyk... Na to wszystko musi patrzeć bezradna rodzina.

 - Moim zadaniem, kiedy żona bardzo cierpi, jest zaopiekowanie się dziećmi, żeby nie słyszały tego krzyku. Wychodzę na podwórko, wymyślam im jakieś atrakcje - opowiada mąż Kingi. - Córka przeżywa cierpienie mamy, widzi, słyszy wszystko. Kinga nie ma już włosów, nie ma ręki... Dziecko cierpi na swój sposób. Młodszy syn, jak żona zachorowała, był malutki, więc teraz myśli, że tak po prostu jest, że mama tak wygląda, płacze, krzyczy - mówi ze smutkiem. 

Pan Kamil jeszcze na początku choroby żony pracował. Prowadził własną działalność gospodarczą i musiał dużo wyjeżdżać.

- Raz córka zadzwoniła wystraszona, że Kinga wije się z bólu na podłodze. A ja byłem daleko... Rzuciłem wszystko i pędziłem do rodziny. Wtedy podjąłem decyzję, że muszę być przy żonie i dzieciach cały czas – wyjaśnia. – Kinga nie jest w stanie zajmować się sama dziećmi. Syna nie możemy puszczać do przedszkola, żeby nie przyniósł do domu wirusów, które mogą być dla Kingi bardzo groźne - dodaje.

 

– To mój anioł, psycholog, mąż i najlepszy tata na świecie w jednym. Mój bohater. - uśmiecha się Kinga. 

Czasami brakuje na jedzenie

Wyjazdy do lekarzy, na chemię, wizyty u specjalistów, leki – to ogromny koszt, z którym rodzina już sobie nie radzi. Do tego dochodzą rachunki  i codzienne zakupy: jedzenie,  ubrania dla dzieci. 

-  Nie mamy żadnego wsparcia z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, ponieważ zachorowałam po 25. roku życia. Mogłam zachorować trochę wcześniej, to wsparcie z MOPR-u by było - mówi z żalem Kinga.

Młode małżeństwo nie ukrywa, że trudno jest im prosić o pomoc, ale nie mają wyjścia.

- Czasami brakuje nam na jedzenie, na te podstawy dla dzieci - mówią ze smutkiem. 

Założyli więc zbiórkę na rzecz Kingi. Pomóc mieszkance Suwałk może każdy. Wystarczy za pośrednictwem strony pomagam.pl/pomagamdlakingi wpłacić nawet symboliczną kwotę.

- Za każdą pomoc jesteśmy wdzięczni. Chcę walczyć, bo mam dla kogo. Nie marzę już o zdrowiu, bo ono było i już go nie ma. Marzę o tym, żeby spędzić z dziećmi jak najwięcej czasu. Chcę widzieć jak dorastają, chcę odprowadzić syna do szkoły, stroić się z córką. Już nie pamiętam, kiedy byłam na placu zabaw z dziećmi, bo nie mam siły - mówi ocierając płynące po policzku łzy. - Wiem, że pomoc dla mnie płynie z całej Polski. Jak widzę jej skalę, to tylko siedzę i płaczę. 

Kingę wspiera wielu dobrych ludzi. Może liczyć na przyjaciół, ale także na zupełnie obce osoby. Przyjaciele rodziny i wolontariusze zorganizowali w Suwałkach event charytatywny. Wydarzenie będzie miało miejsce w Apartamentach Europejska przy ul. Wojska Polskiego 102 w niedzielę, 22 stycznia w Suwałkach, w godzinach 10.00 - 16.00.

- Kinga jest w wieku mojej córki, to wspaniała, młoda, dzielna dziewczyna i jej sytuacja bardzo mnie poruszyła. Jest wiele osób, które chcą jej pomóc. I my to im ułatwimy - mówi Joanna Oniśkiewicz, pomysłodawczyni niedzielnej akcji charytatywnej. - Będzie wiele atrakcji dla dorosłych i dla dzieci - degustacje potraw i słodkości, fotobudka, vouchery do wylosowania i wiele więcej. Każdy może przyjść i uczestniczyć w wydarzeniu. W weekend przypada Dzień Babci i Dzień Dziadka więc babci i dziadków z wnukami również serdecznie zapraszamy - zachęca.

Nie zabraknie koncertów, porad kosmetycznych, animacji dla najmłodszych i atrakcji przygotowanych specjalnie z myślą o dziadkach i wnukach. Kinga zapowiedziała, że jeśli tylko siły jej pozwolą także pojawi się, by osobiście podziękować wszystkim osobom, które otwierają dla niej swoje serca.

- Wierzę, że to, co nas spotkało,  jest po coś i Kinga musi wypełnić jakąś misję. Marzę, żeby znalazł się lek na chorobę żony. Ale póki co, nie ma cudownej tabletki, która zwróci nam poprzednie życie - mówi wzruszony mąż Kingi. 

Kobieta – mimo choroby, amputacji, chemii – nie traci pogody ducha. Uśmiecha się, żartuje. Aktywna jest także w mediach społecznościowych. Swoimi filmikami dodaje otuchy innym chorującym i cierpiącym tak, jak ona. 

- Obok mam kochającego męża i dzieci. Moja choroba wywróciła nasze życie do góry nogami. Ale do końca nie zabrała mi jeszcze uśmiechu. Zawsze byłam pogodną osobą i taką chcę pozostać. A że przy okazji nagrywając filmiki sprawię, że ktoś cierpiący poczuje się lepiej, to tylko doda mi skrzydeł do dalszej walki. Bo ja się nie poddam! - zapewnia. 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ustawa o wyrównywaniu szans w przygotowaniu - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na suwalki.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie