Suwalczanka mówi, że cierpliwie czekała ponad pół godziny, a gdy kolejka się nie przesuwała zaczęła prosić kasjerkę, aby wezwała koleżankę na pomoc Suwalczanka mówi, że cierpliwie czekała ponad pół godziny, a gdy kolejka się nie przesuwała zaczęła prosić kasjerkę, aby wezwała koleżankę na pomoc

Suwalczanka mówi, że cierpliwie czekała ponad pół godziny, a gdy kolejka się nie przesuwała zaczęła prosić kasjerkę, aby wezwała koleżankę na pomoc. (© Archiwum)

Choć w markecie było zamieszanie, ekspedientka nie chciała udostępnić telefonu do właściciela - skarży się Grażyna P.

Rzecznik praw konsumenta mówi, że sklepowa naruszyła obowiązujące przepisy. - Być może nie była upoważniona do podania prywatnego telefonu właściciela, ale miała obowiązek wskazania innej formy kontaktu, np. adresu mailowego - wyjaśnia Grażyna Kuklińska.

Dodaje, że konsument zawsze ma prawo wyrazić swoją opinię na temat sklepu, czy poskarżyć się na jego obsługę, albo jakość oferowanego towaru.

Do awantury w sklepie zlokalizowanym na osiedlu Północ doszło w minioną środę po południu. W placówce, która oferuje produkty spożywcze i przemysłowe zebrało się wielu klientów.

- Ludzie robili zakupy przed długim weekendem - opowiada Grażyna P. - A w sklepie były zaledwie trzy ekspedientki. Dwie z nich pracowały jak przysłowiowe mrówki w dziale mięsnym, a trzecia obsługiwała kasę fiskalną, przy której ustawiła się bardzo długa kolejka.

Suwalczanka mówi, że cierpliwie czekała ponad pół godziny, a gdy kolejka się nie przesuwała zaczęła prosić kasjerkę, aby wezwała koleżankę na pomoc. Ale stojąca za ladą kobieta tylko wzruszyła ramionami i dalej robiła swoje. Grażyna P. przeszła więc do działu mięsnego i tam zażądała kontaktu z kierownikiem sklepu. W odpowiedzi usłyszała, że nie ma takiej osoby.

Zobacz też Jak kręcono trylogię "U Pana Boga..."? Unikatowe zdjęcia z planu kultowej komedii Jacka Bromskiego

- Zdziwiłam się, ale nie ustępowałam - opowiada. - Zażądałam numeru telefonu do właściciela, ale ekspedientka stwierdziła, że nie ma. A nawet gdyby miała to i tak by nie udostępniła, ponieważ nie jest do tego upoważniona.

Podobno dodała, że jeśli komuś nie podoba się sposób obsługi, to niech idzie do drugiego sklepu.

- Rzuciła: nie rozdwoimy się - precyzuje nasza Czytelniczka. - Rozumiem, że trzy osoby na taki wielki sklep to zdecydowanie za mało. Ale zwiększenie obsady pozostaje w gestii właściciela i stąd wzięła się moja prośba o kontakt. Być może po kilku takich sygnałach zatrudniłby więcej osób. Przynajmniej przed długimi weekendami.

G. Kuklińska wyjaśnia, że w niektórych sklepach wciąż znajdują się tzw. księgi skarg, do których klienci mogą wpisać swoje uwagi, czy pochwały. A jeśli takiego dokumentu nie ma to pracownicy sklepu muszą umożliwić kontakt z właścicielem. Telefoniczny, mailowy, albo podać adres, na który można byłoby wysłać list.

- Rzeczywiście numeru prywatnego telefonu, bez upoważnienia podawać nie może - dodaje rozmówczyni. - Ale też nie ma prawa ignorować klienta, czy odsyłać do innego sklepu. Każdy ma prawo kupować tam, gdzie chce.

Suwałki. Parkowanie Litwina przed Biedronką

Wiadomości

Komentarze (12)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Gienia (gość)

To ze kolejki są to już standard, że stać się klientom nie chce to wielkie pretensje a te kasjerki nie maja na to wpływu bo każda firma stawia na wyniki a nie szanuje swoich pracowników, jak ze skargą to pierwsza leci taka Grażyna, ale żeby napisać dobre słowo o kasjerce to już na pewno nie wychyli się choćby w du... jej właziła nie wiem jak. Kolejek w sklepach na wsiach nie ma wiec polecam zmienić miejsce zamieszkania szanownej hrabiance to kolejki nie będą już jej denerwowały i zabierały cennego czasu.

Grażyna kup sobie zegarek (gość)

Moim zdaniem Grażyna wyolbrzymila sytuację pisząc że cierpliwie czekała w kolejce 30 min. Musiała na opowiadac głupot bo Janusz biznesu chciał skandalu w sieci.

klient (gość)

Często się zdarza , że jedna z drugą sprzedające uważają , że są ponad prawem . Upodlone chamki nie mogą obsługiwać klientów .

gd (gość)

Za komuny zapewne stała by w kolejce od wieczora dnia poprzedniego bo rzucili srajtaśmę. Ale teraz dla Grażynki zakupy się zmęczyły i nie było gdzie usiąść (tak jak w autobusie, zakupy na miejscu pasażera).

Prac. Sklepu (gość)

No tak, jeden dzien wolnego to trzeba zrobic zakupy jakby wojna się zbliżała, bo nieczynne AŻ jeden dzien, tragedia! Typowe zachowanie Grazyn i Januszow i brak zrozumienia za obsluga ma na glowie tyle obowiazkow ze nie wiadomo w co wlozyc rece a otwarcie kazdej dodatkowej kasy to obsuwy czasowe , pracownikow jest tylu na ilu pozwala tzw gora , ale to Grażyny i Janusze i tak tego nie zrozumieja...

Stały gość (gość)

Przypuszczam że od właściciela usłyszała by to samo, a może i coś gorszego, więc niech może się cieszy że nie dostała tego telefonu.

As (gość)

Napewno stała Paniusia 5 minut w kolejce i korona jej z głowy spadła. Mamy takie czasy że po Chwili stania w kolejce jest jakiś bunt. Po co?
Co to zmieni? Zrozumcie sprzedawca też człowiek. Nie rozdwoi się... Dziewczyny pracowały jak mogły a w spożywce zawsze jest za mała obsada.

ania (gość)

Skoro wszystkie panie pracowały,więc po co ta pretensja?taka nie zrozumie,poleciała na skargę typowy pieniacz

Igor (gość)

Ludzie się stali strasznie roszczeniowi, jakby szlachetnie urodzenie byli, a po prostu zwykłe dziadostwo.

marcus (gość)

Typowa Grażyna. Sama napisała, ze dwie panie uwijały się jak mrówki w mięsnym a trzecia sama przy kasie. Miały Grażynie wyczarować czwarta osobę? Faktycznie, jak kolejkę uznała za zbyt długą, to Grażyna mogła pójść gdzie indziej, ale pewnie już była gdzie indziej i wszędzie były kolejki. Tak Grażyno bywa prze długim weekendem i nie tylko. Zdarza się, że trzeba postać w kolejce, w korku itp. itd.